UpdatesCompany

Jaki jest Twój język na Lovd?

Mike Newbon

Mike Newbon

@mikenewbon

6 maja 26

Jestem Anglikiem, mieszkam w Holandii, a większość ludzi, których regularnie spotykam, dorastała gdzieś zupełnie innym. Jedna z moich najbliższych przyjaciółek ze studiów jest Norweżką, a rodzina jej mamy mówi tylko po tajsku. Tata żony mojego brata (po angielsku nie ma na to ładnego słowa; po hiszpańsku to consuegro, co trochę udowadnia tę tezę – po polsku teściowie to ogólnie rodzice małżonka, ale na ojca żony brata już tak łatwo nie ma) stara się z angielskim, jak może, z uroczym francuskim akcentem. Dzieci moich sąsiadów przeskakują między trzema językami w połowie zdania i chyba tego nawet nie zauważają.

Tak właśnie wygląda dziś życie większości z nas — rodzina, przyjaźnie, wszystko razem. Ludzie, z którymi najbardziej chcesz podzielić się wspomnieniem, rzadko czytają w tym samym języku.

Dziś lovd. jest dostępna w 21 językach:

Dwadzieścia jeden języków – i więcej w drodze, w miarę jak społeczność o nie prosi.

To dziewięć nowych, na dodatek do dwunastu, które już mieliśmy. Cały interfejs, artykuły pomocy, strony prawne, e-maile powitalne. Wszystko.

Dlaczego to ma większe znaczenie dla aplikacji z wspomnieniami niż dla większości innych

Większość oprogramowania jest używana przez jedną osobę na raz. Wybierasz język, w którym czujesz się najswobodniej, i lecisz.

Wspólny album tak nie działa. Cały sens polega na tym, że babcia w Bangkoku, kuzyn w Seulu, dzieci dorastające w Amsterdamie i znajomy, który zrobił połowę zdjęć – wszyscy patrzą na tę samą kolekcję. Jeśli aplikacja mówi tylko językiem tej osoby, która ją założyła, wszyscy pozostali są gośćmi we własnych wspomnieniach. Nie dodają zdjęć ani nie piszą tych małych notek, które sprawią, że chwila będzie miała sens za dziesięć lat. Tylko scrollują.

Dlatego dziewięć kolejnych języków, dla mnie, to raczej dziewięć mniej murów.

Szczególnie kiedy budujesz drzewo genealogiczne

Jedną z rzeczy, które lovd robi, a czego większość aplikacji fotograficznych nie robi, jest możliwość oznaczania osób na zdjęciach i zapisywania, jak są ze sobą spokrewnione. Z tych powiązań po cichu buduje się drzewo genealogiczne. (Pisałem o tym szerzej w naszym wpisie o rodzinnej osi czasu.)

To działa naprawdę tylko wtedy, gdy wszyscy mogą uczestniczyć – dlatego zadbaliśmy o to. Niezależnie od tego, czy korzystasz z darmowego planu (miejsce na około 1 000 zdjęć) czy z płatnego, nikt inny w Twojej kolekcji nigdy nie musi nic płacić. Przestrzeń zawsze liczy się z Twojego limitu, nie ich. Mogą dodawać zdjęcia, pisać notatki i oznaczać osoby – bez reklam, bez sprzedaży wyższego planu i bez żadnego „utwórz konto, żeby zobaczyć to zdjęcie".

Włącz widok osób, a urodziny i relacje pojawią się obok Twoich zdjęć i wydarzeń. Kliknij osobę, żeby zobaczyć jej profil.

Dziadek, który mówi tylko po tajsku. Consuegro, który mówi tylko po francusku. Znajomy znajomej ze studiów, który starał się jak mógł. O to właśnie chodzi – żeby wszyscy mogli tam być, wnosić swój wkład w swoim języku, bez konieczności płacenia czy ściągania czegokolwiek.

Szczera część: używaliśmy AI do tłumaczeń

Chcę być z tym szczery, bo mówimy głośno o tym, jaki jest stosunek lovd do sztucznej inteligencji.

Nie trenujemy AI na Twoich zdjęciach. Nie sprzedajemy Twoich danych nikomu, kto trenuje AI. Nic z tego się nie zmieniło i nigdy się nie zmieni. Twoje wspomnienia nie są czyimś zestawem treningowym.

Ale do samych tłumaczeń – przycisków, artykułów pomocy, tekstów e-maili – używaliśmy AI. Samotny założyciel w Amsterdamie nie może wiarygodnie zatrudnić ludzkich tłumaczy w 20 językach, przynajmniej jeszcze nie teraz. Realne opcje były następujące:

  1. Zostać tylko z angielskim i kazać większości świata polegać na Google Translate, któremu brakuje kontekstu.
  2. Wybrać trzy albo cztery „duże" języki i zignorować resztę.
  3. Użyć AI, żeby dotrzeć teraz do 21 języków, i poprawiać niedoskonałości z pomocą prawdziwych ludzi z czasem.

Wybrałem tę trzecią opcję. Nie jest doskonała. Tłumaczenie maszynowe źle sobie radzi z idiomami. Gubi ciepło, z którym pisane były angielskie teksty. W niektórych językach będzie się mylić z poziomem formalności (różnica między tu a vous, między du a Sie) w sposób, który będzie odczuwalnie nie w porządku. Wiem o tym i nie zamierzam udawać inaczej.

To, co obiecuję: tam, gdzie jest źle, chcemy to naprawić. A poprawka przyjdzie od ludzi, którzy faktycznie mówią danym językiem, nie od kolejnej porcji AI.

Tu wchodzisz Ty

Jeśli używasz lovd w innym języku niż angielski i coś brzmi dziwnie (zbyt formalnie, zbyt swobodnie, po prostu źle albo nie pasuje do tonu reszty aplikacji) – daj nam znać.

Najszybciej przez nasz serwer Discord. Jest tam kanał dla uwag o tłumaczeniach. Wrzuć zrzut ekranu, napisz, jak powinno być, a my to poprawimy. Żadnych szablonów zgłoszeń błędów, żadnego żargonu. „To zdanie brzmi jak przetłumaczone przez robota" to w pełni wartościowa uwaga – bo, cóż, właśnie tak było.

Jeśli Discord nie jest dla Ciebie, mike@lovd.app trafia bezpośrednio do mojej skrzynki.

Wypróbuj lovd

Otwórz swoją kolekcję. Dodaj ludzi, których naprawdę chcesz tam mieć. Niech piszą notatki w swoim języku. Tak właśnie powinny działać wspólne wspomnienia.

Mike

Twoje wspomnienia zasluguja na wlasciwy dom. Bez reklam. Bez zbierania danych. Bez trenowania AI na twoich zdjeciach.

Na zawsze darmowe, bez karty kredytowej
Nieograniczone kolekcje, notatki i wydarzenia
Zapros kogokolwiek do ogladania lub dodawania wspomnien